W przeddzień serii koncertów w Polsce, wokalista The Rumjacks zdradza dlaczego lubi grać w Europie, czemu źle się dzieje w Sydney oraz co takiego urzekło go w Jarocinie i... Zielonej Górze. Australijczycy odwiedzą nasz kraj na przełomie sierpnia i września.

Koncerty na waszej europejskiej trasie wyprzedają się jeden po drugim. Jak się z tym czujecie?

Frankie McLaughlin: Uwielbiamy grać trasy w Europie! Publiczność tutaj jest świetna, a reakcja na muzykę graną na żywo jak zwykle fantastyczna.

Jest jakaś szczególna różnica między graniem koncertów tutaj, a w rodzimej Australii?

Jasne! Publiczność w każdym wieku i z niemal każdym muzycznym zapleczem tutaj w Europie jest nastawiona o wiele bardziej entuzjastycznie, jest pełna uznania dla tego, co robimy. Koncert, czy jakiekolwiek inne wydarzenie dziejące się na żywo gromadzi całą zainteresowaną publiczność, która autentycznie wspiera jego twórców. Co więcej, ludzie często pokonują setki kilometrów, tylko po to żeby dotrzeć na koncert, stanąć w pierwszych rzędach i bawić się razem z nami. Odnoszę wrażenie, że w Australii publiczności trzeba się specjalnie podlizywać. Często muszą minąć całe lata, zanim wreszcie dadzą ci to, czego chcesz. Szczególnie, jeśli jesteś bandem z Australii. Jakby sam ten fakt czynił cię w ich oczach gorszym artystą.

Singiel z waszej ostatniej płyty „Sleepin’ Rough”, utwór „A Fistful O’ Roses” to swego rodzaju requiem dla Sydney. Co skłoniło cię do jego napisania?

Sydney jest częścią Nowej Południowej Walii (najstarszy i najbardziej zaludniony stan Australii - przyp. red). Obecne władze stanowe zarządzają tym obszarem w kompromitujący sposób, szczególnie dotyczy to właśnie Sydney. Nie tylko zamknęli miejsca, w których dotąd można było grać muzykę na żywo i dorosłych, chcących się zabawić ludzi skazali na siedzenie w domu. Są gotowi wyrugować z miasta wszystkich poza uprzywilejowaną śmietanką towarzyską. W imię tak zwanego rozwoju wyrzucają z domów ludzi, a nawet całe lokalne społeczności. Liczba bezdomnych rośnie w oczach, niemal odebrano ludziom prawa do protestowania, a Sydney stało się zimnym, agresywnym i chciwym miejscem.

Obejrzyj klip do piosenki "A Fistful O'Roses" The Rumjacks!


Myślisz, że jest coś, co może przywrócić miastu dawne życie?

Obawiam się, że to sytuacja, którą może uleczyć tylko upływ czasu, a musi go upłynąć naprawdę sporo. W mojej ocenie zostało poczynionych zbyt wiele szkód i myślę, że zwykła zmiana rządu nic pomoże. Musi się zmienić nastawienie całego społeczeństwa.

A więc gdybyś mógł napisać wulgarny utwór o dowolnie wybranym polityku to o kim by on był?

Zdecydowanie o premierze stanu Mike’u Bairdzie! Choć może gdybym wcześniej miał okazję, rzuciłbym się też na Margaret Thatcher. Ale równie dobrze tematem mojej piosenki mógłby stać się Vermin Love Supreme. Wiesz, ten typ z kaloszem na głowie! Jest niemożliwy, najwyraźniej chce inwestować w podróże w czasie i dać każdemu darmowego kucyka. (Supreme to satyryk, ale też aktywista i kandydat w lokalnych, stanowych i prezydenckich wyborach w Stanach Zjednoczonych - przyp. red.).

Macie temperament. Wyobrażam sobie, że granie inspirowanej irlandzkim dziedzictwem muzyki generuje również sporo „irlandzkich sytuacji” podczas koncertów. Pamiętasz jakieś szczególnie niebezpieczne albo może zabawne sytuacje?

Całe szczęście do tej pory obyło się bez groźnych sytuacji. Za to często komiczne jest to, jak ludziom wydaje się, że powinni tańczyć do naszej muzyki, szczególnie po sześciu dużych Guinnessach i czterech kolejkach Jamesona (odmiana irlandzkiej whiskey - red.).

Ludziom często wydaje się, że powinni tańczyć do naszej muzyki po sześciu dużych Guinnessach i czterech kolejkach Jamesona


Największym zaskoczeniem na płycie jest dla mnie utwór „Zielona Góra”. Miasto rzeczywiście jest takie super, jak opisujecie to w tekście piosenki? Wychowałam się w pobliżu i chyba nie mogę powiedzieć, że podzielam wasz entuzjazm.

Wiesz, chyba wielu ludzi myśli w ten sposób o miejscowościach, w których lub w pobliżu których się wychowało. I zawsze zaskakujące jest to, kiedy ktoś z zewnątrz, czasem z bardzo daleka, w takim właśnie miejscu widzi same zalety. Pamiętam, że w tamtym miejscu skumulowały się wszystkie potrzebne inspiracje. Był początek naszej pierwszej trasy po Europie. Było ciepło i słonecznie, przyjęto nas wtedy rewelacyjnie, doświadczyliśmy niesłychanej gościnności… Właśnie w dniach takich jak tamten rodzą się piosenki.

W ubiegłym roku graliście też na festiwalu w Jarocinie i trudno mi oprzeć się wrażeniu, że od tamtej pory jesteś żywą reklamą tej imprezy. Dlaczego właściwie ją polecasz?

Jak wyżej: to był nasz pierwszy raz tutaj. Poczuliśmy niesamowity festiwalowy klimat, który wypełnia nie całe miasto! Od tamtego czasu rzeczywiście polecam Jarocin absolutnie wszystkim, bo warto tego doświadczyć. Festiwal ma niesamowitą historię, bardzo spodobało nam się, jak miasto to wykorzystało i uczyniło z niego pełnoprawną, istotną część życia lokalnej społeczności.



O utworze “Murder Shanty” powiedziałeś, że gdyby napisał go Nick Cave to twoja publiczność już dawno spuszczałaby się z wrażenia. Bywasz czasem sentymentalny, czy wszystko kręci się wokół punk rocka?

Cholera, powiedziałem to, prawda? Chodziło mi raczej o to, że utwór jest o przemijaniu, absolutnie nie o przyzwoleniu na mordowanie. Wiem, że niektórzy artyści zrobili karierę na takich smaczkach i niedomówieniach, ale u nas tak nie jest. Tam samo jak do tradycyjnych korzeni w naszej muzyce jesteśmy przywiązani do punk rocka. Dobry kawałek, to dobry kawałek. A czasem, żeby z dobrego zrobić jeszcze lepszy, musisz mu pozwolić płynąć po swojemu w takim stylu, jaki do niego najbardziej pasuje.

The Rumjacks zagrają we Wrocławiu (30.08, Firlej, bilety: 40/50 zł), Poznaniu (31.08, U Bazyla, bilety: 40/50 zł), Gdańsku (1.09, Ucho), Warszawie (2.09, Klub Hydrozagadka), Krakowie (3.09, Rotunda) i Bielsku-Białej (4.09, Rudeboy Club).

ZOBACZ RÓWNIEŻ: PLACE TO BE. Miejsce z pasją! Ruszyło głosowanie!




Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji


Koncerty w Polsce

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!